Jeśli zdarzy wam się podróżować z Ostrowa Wielkopolskiego do Krotoszyna (południowa Wielkopolska), to osiem kilometrów przed celem, we wsi Biadki, obserwujcie południowy horyzont (po lewej stronie:) W pewnym momencie, tuż ponad koronami drzew, powinniście ujrzeć zieloną, stalową kopułę na wąskiej nóżce, górującą nad płaską okolicą. To nie UFO, to nieco futurystyczna wieża ciśnień w mieście Sulmierzyce. Zboczcie z drogi, kierując się na tę wieże. Najszybciej dojedziecie przez wieś Chwaliszew.

Tuż przy wjeździe do miasta, przy drodze po prawej stronie, ujrzycie witający was rozłożystymi śmigami wiatrak koźlak, który, jak głosi napis wyryty w jego wnętrzu, w tym miejscu stoi od 5 maja 1795 roku! Niedawno otrzymał nowe śmigi. Stare na spółkę zabrały mu czas i wichura.
To niejedyna atrakcja tego niezwykłego miasta. Właśnie, miasta. Bo choć wyglądają jak wieś, to od 1457 roku są miastem i to królewskim! Co ciekawe tę wyjątkowośc, a co za tym idzie odrębnośc administracyjną Sulmierzyce zachowały do dziś. Są miastem bez gminy wchodzącym w skład Powiatu Krotoszyńskiego. Liczą 2790 mieszkańców.

Skoro już mówimy o administracji, to niesposób nie odwiedzić zabytkowego ratusza, stojącego na sulmierzyckim rynku. Ta niezwykła już na pierwszy rzut oka budowla, powstała w 1743 roku. Jest to jedyny w Polsce, a możliwe, że i w Europie drewniany ratusz! Otynkowany na biało, z trzech stron otoczony podcieniami wspartymi na dębowych słupach, od niepamiętnych czasów jest symbolem miasta. Ten zabytek klasy zerowej doczekał się nawet uwiecznienia na znaczku pocztowym, wydanym przez Pocztę Polską. Obecnie nie pełni on już funkcji urzędowych, a kulturalne. Budowla mieści zebrane tu świadecta przeszłości miasta - Muzeum Regionalne Ziemi Sulmierzyckiej, które można odwiedzić, po uprzednim skontaktowaniu się z kustoszem. A wierzcie mi że warto, bo większość eksponatów to "dokumenty codzienności" życia naszych przodków.

Pokazują jak prężna kulturalnie i gospodarczo było ta okolica na przełomie XIX i XX wieku, a szczególnie w okresie międzywojejnnym. Dziś już tego nie widać, ale gdy spojrzycie na stare mapy, to zauważycie, że Sulmierzyce po powstaniu wielkoposlskim aż do września 1939 roku były miastem granicznym. A to wypadku sulmierzyczan oznaczało nie tylko niezwykłą gospodarność, ale i ogromny patriotyzm i poświęcenie, którym wsławili się walcząc przeciw Niemcom w obu kampaniach.

Sulmierzyce to dla mnie jedno z takich miejsc, w których czas się zatrzymał. Piszę to jednak w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Tu po prostu można się zatrzymać, odpocząć od zgiełku wielkiego miasta, spacerować po zadbanych, ukwieconych ulicach. Pierwszy raz przyjechałem tu 12 lat temu. Dziś, gdy tu jestem ponownie, czuję się tak samo niezwykle jak wówczas. Któż wie, może gdy przemierzam jego ulice, w ślad za mną spaceruje Sebastaina Fabian Klonowic. Poeta się tu urodził i choć wyjechał za sławą i urzędem burmistrza Lublina, to dusza jego zapewne wróciła w te okolice....

Koleją do Wrocławia
Tak, było to możliwe jeszcze do 1967 roku. Między Wrocławiem, stolicą Dolnego Śląska, a Sulmierzycami leżacymi już w województwie wielkopolskim, kursowała osobowa i towarowa, kolej wąskotorowa. Jej prawie 100 kilometrowa trasa, byłaby dziś nielada atrakcją turystyczną. Kolejka bowiem z zawrotną prędkością około 20 km/h gnała w kierunku Milicza przez groble na Stwawach Milickich. Proszę sobie wyobrazić wąski wał, na nim tory, na nich buchająca kłębami party i dymu ciuchcia, a po obu stronach stawy po horyzont i tysiące ptaków! Stawy Milickie to najwiekszy bowiem kompleks stawów w Europie, wpisany do światowego programu ochrony unikatowych akwenów Living Lakes! Po dotarciu do Milicza ciuchcia wspinała się przez lasy po zboczach Kocich Gór do Trzebnicy, a stamtąd zjeżdżała do Wrocławia - dokładnie 96 kilometrów pokonywała w 5 godz i 1 minutę! Przykładowo - w 1901 r. wąskotorówka przewiozła 115 tys ton towaru, z jej usług skorzystało 451 tys. pasażerów.

Po II wojnie światowej wielu sulmierzyczan dojeżdżało do Wrocławia do pracy własnie kolejką! Z czasem jednak ten rodzaj transportu zaczął przegrywać konkurencję z tańszymi i szybszymi samochodami i autobusami. Oficjalnie kolej została zlikwidowana w 1991 roku, ale na wielu odcinkach kursy zawieszono już wiele lat wcześniej.
Pozostały tylko wspominienia mieszkańców miast, przez które kursowała, o zabawach w wykolejenie ciuchci za pomocą kamienie zostawianych na szynach! O wstawianiu jej na szyny sposobem ręcznym przez pasażerów oraz o smarowaniu szyn tłuszczem, by nie mogła wspiąc się do Trzebnicy!
Leśne grobowce
Pierwszy ujrzycie tuż przy trasie z Sulmierzyc do Krotoszyna, w lesie na oznakownym jako niebezpieczzny zakręcie w lewo. Po lewej stronie drogi ujrzycie rozkopany kopiec. Kolejne są w lesie po prawej stronie. W tym miejscu prawie 3 500 lat temu pochowano wielu znamienitych mieszkańców tych ziem. Kurhany są świadectwem ich przeszłości.
Pierwsze badania tych kurhanów przeprowadzono już w 1861 roku, kiedy znaleziono w nich naramienniki z brązu. Jednak kompleksowo zajął się nimi dopiero prof. Józef Kostrzewski w latach 1914 i 1923. Ten wybitny archeolog ustalił, że cmentarzysko liczy 37 kurhanów usypanych w drugiej epoce brązu (1450 - 120 lat p.n.e.) W chwili badania miały one średnice od 3 do 26 m i wyskość od 20 do 220 cm! Każdy kurhan otoczony był kamiennnym kręgiem. Zmarłego chowano w kamiennym jądrze i przysypywano ziemią.
Dziś miejsce to wydaje mi się szczególnie niesamowite wczesną jesienią, kiedy wieczorne słońce przebija się przez żółknące już listowie i pierwsze jesienne mgły... Wracam tu by odpocząć od świata...
Kurhany znajdują się na żółtym szlaku turystycznym - tak najłtwiej je znaleźć.
Muzeum czynne jest we wtorki i czwartki od 8 do 16, w perwszą sobotę miesiąca od 10 do 14 oraz, tak jak wspomniałem po uprzednim skontaktowaniu się z kustoszem pod numerem 728 473 194 lub (62) 722 32 01
Informacje teleadresowe znajdziecie na www.sulmierzyce.pl